Po miesiącach blogowej absencji powracam, w prawdzie nie wiem czy zdaje sobie ktokolwiek z tego sprawę… marne statystyki są pewnie nabijane tylko przez boty wyszukiwarek. Tak czy inaczej wracam do pisania, bo sprawia mi to przyjemność, a jak ktoś się przez przypadek na moje teksty natknie i zostanie to tym lepiej.
Nie znam zbyt wielu malarzy, ale coś sprawiło, że Zdzisława Beksińskiego musiałem zapamiętać. Jego obrazy, szczególnie z okresu fantastycznego są dla mnie czymś charakterystycznym, niezmiernie wyjątkowym spośród tego tego co dotąd widziałem. Niesamowite połączenie barw, mroczny, mistyczny klimat. Jego obrazy sprawiają wrażenie, jakby przedstawiały jedynie wycinek świata, który sam żyje własnym życiem.
Wierzcie mi lub nie, ale są znaki na niebie i ziemi, które to potwierdzają. Zacznijmy może od wydawania reedycji płyt, które obchodzą swoje okrągłe rocznice (Michael Jackson, ABBA, Modern Talking). Sama Madonna w swoim niedawnym hicie użyła sampla z piosenki ABBY. Z historii wiemy, że moda, nieco zmieniona lubi się cyklicznie powtarzać, mieliśmy niedawno wpływy z lat 70, obfitującym w cały nowy Indie rock, powstanie współczesnych odpowiedników Led Zeppelin – Wolfmother i Joy Division – Interpol. Logicznym jest więc, że po modzie na lata 70. przyjdzie też czas na lata 80. O tym powrocie mówi się już od kilku lat . Jednak moim zdaniem powrót ten na dobre pieczętuje kasowy sukces filmowego musicalu, komedii romantycznej – Mamma Mia!, gdzie plejada gwiazd śpiewa piosenki ikony lat. 80 – ABBY. Na dużą uwagę zasługują wschodzące gwiazdy muzyki alternatywnej czerpiące garściami sample z przebojów lat 80. Piosenki zespołów Van She czy MGMT coraz częściej wylatują z słuchawek młodzieży, swój rozkwit przeżywa dance punk i new rave, a drugą młodość synth pop. Dojrzewają gwiazdy, które wychowywały się na latach 80. Kiedy ostatecznie dżinsowe kurtki zastąpią ramoneski, białe dżinsy wyprą czarne rurki, tlenione postawione na żel włosy przepędzą długie czarne, a złote kolczyki na stale zagoszczą w męskich uszach? Drżyjcie!
Tags: 70s, 80s, abba, dance punk, indie rock, interpol, joy division, led zeppelin, madonna, mamma mia, mgmt, michael jackson, moda, modern talking, new rave, synth pop, trendy, van she, wolfmother
Codzienność, Film, Muzyka |
Comments (0)

Orzeł kontra Rekin to zabawna opowieść o romansie dwóch niezbyt urodziwych i aspołecznych osobowości. Film wręcz tryska nietuzinkowym, pełnym energii optymizmem. Za wyjątkowo magiczną atmosferę filmu odpowiada sceneria Nowej Zelandii i spokojny podkład muzyczny. Bohaterowie tego obrazu zachowują się w sposób przejaskrawiony, infantylny – sprawiają wrażenie upośledzonych umysłowo. Ale to właśnie ten zabieg jest kluczem przekazu, skłaniającym nas do przemyśleń. Postaci, które wydają się po prostu głupie – popełniają identyczne błędy, co my. Wydaje się, że dorośli, popełniają te same, dziecinne pomyłki, co kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu. Z wiekiem tylko udaje im się te infantylne zachowania coraz bardziej kamuflować w wyrafinowanym słownictwie i mimice. Bezpośrednie postępowanie postaci i proste dialogi w filmie to demaskują. Stwierdzenie, że jesteśmy tacy skomplikowani i nie mamy na nic czasu, wypowiedziane przez tytułowego Orła brzmi komicznie. Cały dramat naszej „skomplikowanej” i zaganianej osobowości polega na tym, że nie jesteśmy w stanie nabrać dystansu do siebie, za wszelką cenę musimy sobie coś udowodnić. Zapędzeni w egocentrycznych działaniach zapominamy o innych, co jest przyczyną późniejszych niepowodzeń. Jedyną drogą do prawdziwego szczęścia i miłości jest wyzbycie się kompleksów, zaakceptowania samego siebie. Film ogląda się bardzo przyjemnie, polecam.
Czemu z okresu naszego dzieciństwa musimy zostawiać tylko wady – być zazdrosnym, chciwym, panicznie bojącym się konfrontacji, a nie zachowywać takie zalety jak otwartość czy niekonwencjonalne podejście do życia?
W cytatach:
Szczególną cechą naszej debaty publicznej jest sprowadzanie każdej dyskusji do zajadłego szarpania się o sprawy drugorzędne. Pozwala to bardzo emocjonalnie angażować się w spór każdemu, także, a nawet przede wszystkim, tym, którzy pojęcia nie mają, o czym mowa. – Rafał Ziemkiewicz
Żyjemy w czasach, kiedy poglądy stały się dla polityków balastem. Liczy się widowisko, jakie zaserwują milionom widzów przed telewizorami. [...] Powieść Pielewina można nazwać literacką interpretacją teorii symulakrów Jeana Baudrillarda. Ów francuski myśliciel postawił bowiem słuszną tezę, że w czasach dominacji mediów elektronicznych nie sposób odróżnić kopii od oryginałów. Innymi słowy, nie wiadomo, co jest prawdą: to, co pokazują, czy to, co kiedyś nazywano faktami. Informacje poddawane są bowiem obróbce tyle razy, że bombardowany ich obrazami odbiorca nie rozróżnia fikcji od rzeczywistości. [...] Przychodzi im to tym łatwiej, że nawet gdy politycy mają jakieś poglądy, to w czasach postpolityki są zmuszeni je ukrywać. Podobnie jak prawdziwe emocje. Co to takiego ta postpolityka? Polityka niepolityczna. Owszem, brzmi absurdalnie, ale tak w skrócie można ująć jej definicję sformułowaną m.in. przez Baudrillarda. [...] Język wartości w czasach postpolityki nie jest przydatny, bo jej najważniejszą cechą jest likwidacja sporu ideowego. Owszem, liderzy partii mogą się kłócić, ale nie o poglądy. Są mało atrakcyjne w medialnym przekazie. Dlatego spór koncentruje się na rzeczach kompletnie nieistotnych. – Mariusz Cieślik